Przystanek Dolny Śląsk kwartalnik ISSN 2353-3056

Magazyn poświęcony krajoznawstwu i historii regionalnej oraz promocji turystyki indywidualnej i transportu publicznego regionu dolnośląskiego.

PATRONAT MEDIALNY
SMART CITY - założenia i perspektywy
PATRONAT MEDIALNY
Kongres Turystyki w Świdnicy
on-line PDF PDF mobile

nr 1/2016 wiosna

W numerze: powiedzieli nam: Mazurski, Lamparska, Drews, Przerwa, Bronowicka, Karamon, Eysymontt, Miżejewska, Sanik, Kazek, Błaszak, Kucznir, Sitek, Buśko, Bradke; Wrocław 10 lat temu, Chleb Karkonoski, Kuchnia w uzdrowiskach, Kolej w krajobrazie Bramy Lubawskiej, Pałac w Samotworze, Kościół w Goszczu, Stacja Lubawka, Kolej w Świebodzicach, Konferencje szybowcowe w Jeżowie Sudeckim, Myśliwskie kolędowanie w Legnicy, Premiera na rocznicę, Werwolf, Plagiat, Wrocław w 1945 roku i dzisiaj, Sudeckie schroniska turystyczne, Sekrety Legnicy, Narracje (i) infrastruktury, Portale trzynastowiecznej architektury, Ziemia Kłodzka, Góry Stołowe.

on-line PDF PDF mobile

nr 4/2015 zima

W numerze: Zaułek Solny, Turystyczna zima w Bystrzycy Kłodzkiej, Kraina sowiogórskich tajemnic, Kolorowe Jarmarki, Uzdrowisko wśród świerków, Kolej na Śląsku Kamiennogórskim, Bezszynowa Kolej Brochowska, Śląskie Miasto Zegarów, Jeleniogórski Hubertus, Nowy przystanek we Wrocławiu, Kompleks w Gorzanowie, Nowe nabytki Muzeum Narodowego, najbardziej tajemnicze i najbardziej klimatyczne zdjęcie Dolnego Śląska, Koleje elektryczne na Dolnym Śląsku, Lwowska Szkoła Matematyczna, Główny Szlak Sudecki, 10 najpiękniejszych wycieczek, Wędrówki po Dolnym Śląsku i jego stolicy, Uroczysko, Kryminalny Wrocław. Mroczne przechadzki po mieście.

on-line PDF PDF mobile

nr 3/2015 jesień

W numerze: konkurs fotograficzny, Aula Leopoldyńska, 17 mgnień lata, Gołębnik w Mietkowie, Zalew Mietkowski, Jarmark Bożonarodzeniowy w Lubaniu, Giełda Staroci, Numizmatów i Osobliwości w Świdnicy, Kramstowie. Śląscy Rockefellerowie, Kolej na Śląsku Kamiennogórskim, 4 stopnie do nieba: Śnieżka, Śnieżnik, Ślęża i Wielka Sowa, Tak dawniej podróżowano. Muzeum Powozów w Galowicach, Sprawdź dokąd i jak Stefan jedzie na kurację, Dolny Śląsk pełen tajemnic, Nor-DZIK Walking w Boguszowie-Gorcach, Polująca Diana wraca do Wrocławia oraz Tajemnica bzów, Wymarzony czas, Wymarzony dom, Opowieść Sudecka, Kod Himmlera oraz Smaki Dolnego Śląska.

on-line PDF PDF mobile

nr 2/2015 lato

W numerze: Kod Himmlera, Dolny Śląsk dla dzieci, Święto Pieroga, Festiwal Sera, Święto Chleba i Piernika, Produkty regionalne, FolkArt, Święto Grzyba Leśnego, Festiwal Przetwórstwa Domowego, Smaki Dolnego Śląska, 17 mgnień wiosny, Po podsudeckich torach, Pałac Marianny Orańskiej. Spotkanie po dwóch latach, Historia cmentarza II Armii Wojska Polskiego w Zgorzelcu, Kolej na Śląsku Kamiennogórskim w latach 2010-2014 (1), Niezwykłe owady na szlaku, Mietków - gmina na fali, Myśliwska muzyka w Operze Wrocławskiej, Głuszyca, Tigran w Muzeum Filumenistycznym, Komfortowo w Karkonosze, Wyścigowa duma Wrocławia, Historia tramwajów i trolejbusów w Legnicy, Architektura na obszarze Sudetów, Donikąd, Rowerowy Wrocław, Chopin Golf Szczytna.

on-line PDF PDF mobile

nr 1/2015 wiosna

W numerze: "Bolko" w Nowym Gierałtowie, Łowiectwo w Jeleniej Górze, Historia Hanny Reitsch, Jelenia Góra w Karkonoszach, 1% dla Dolnego Śląska, Teatr w Kłodzku, Wielka Pieniawa, Oleśnicki Dom Spotkań z Historią, Od kamery do strzelby, Wojenne pamiątki Wałbrzycha, Wygodniejsza kolej, Afryka we Wrocławiu, Border Rush, Ogród Ducha Gór, Sanie rogate w Kowarach, Myśliwska pasterka, Srebrna Góra, Powitanie Słońca w Budnikach, dolnośląska biblioteczka, Przesieka (galeria).

on-line PDF PDF mobile

nr 4/2014 zima

W numerze: Szklarska Poręba zimą, Na myśliwskim szlaku, Polanica-Zdrój, Pałac Piszkowice, Zaklęci w czasie, Odwiedziny w Szczawnie-Zdroju, Górne Łużyce czy Dolny Śląsk?, Zamek Karpniki, Pożegnanie Słońca w Budnikach, Sobieszów dla aktywnych, Ski Arena Łysa Góra, Termy Cieplickie zimową porą.

on-line PDF PDF mobile

nr 3/2014 jesień

W numerze: Uzdrowiskowy Dolny Śląsk, Pamiątki po Wielkiej Wojnie na Dolnym Śląsku, Tunele pod Wołowcem, Historia kolei na Dolnym Śląsku: Nadodrzanka, Jeleniogórskie Hubertusy, Rowerowe odkrycie, Jeleniogórski Szlak Sztuki, Podróże Kolejami Dolnośląskimi: Kłodzko - Kudowa, Bomba w górę.

on-line PDF PDF mobile

nr 2/2014 lato

W numerze: Pałac i Browar Jedlinka - przeszłość i teraźniejszość, Historia kolei na Dolnym Śląsku: Pociągi międzynarodowe, Jelenia Góra na pieszo, Jelenia Góra na rowerze, Kolejami Dolnośląskimi do Trutnova.

on-line PDF PDF mobile

nr 1/2014 wiosna

W numerze: Jedziemy w Sudety!, Wrocławianie, Wędrówki Jeleniogórskim Traktem Miejskim, Historia powstania osady górskiej Budniki, Historia kolei na Dolnym Śląsku: Sudetami do Warszawy, Długopole Zdrój - perełka wśród kłodzkich uzdrowisk.

on-line PDF PDF mobile

nr 1/2013 zima

W numerze: Koleją po Dolnym Śląsku, Spacer ścieżką przemytników, Przysmaki Ślężysława, Początki polskiej szkoły szybowcowej w Jeżowie Sudeckim, Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim, Stary dąb w Będkowicach.

on-line PDF PDF mobile

Koleją po Dolnym Śląsku 2015

Na Dolnym Śląsku operuje kilku przewoźników pasażerskich, jednak dla podróży po regionie właściwie ważna jest oferta tylko dwóch – ogólnopolskich Przewozów Regionalnych i samorządowych Kolei Dolnośląskich, którzy utrzymują wspólne honorowanie biletów i prawie wszystkich ofert promocyjnych. w "taryfie regionalnej" znajdują się też połączenia transgraniczne...

Artykuł miesiąca

Widok na Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu ZąbkowickimWojciech Głodek
Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim

W zakolu Nysy Kłodzkiej górując nad zabudowaniami niewielkiego Kamieńca Ząbkowickiego wznosi się ogromne zamczysko. Przy dobrej pogodzie można je zauważyć nie tylko z przebiegającej nieopodal magistralnej linii kolejowej Wrocław – Kłodzko – Lichkov, ale i z odległej o kilka kilometrów drogi wojewódzkiej z Ząbkowic Śląskich do Kłodzka. Mimo że z daleka wygląda na prawdziwie średniowieczną warownię, to jego historia ma niecałe dwa stulecia. Wszystko zaczęło się 15 października 1838 roku, kiedy to na Grodowym Wzgórzu położono kamień węgielny pod budowę pałacu.

25 lutego 1812 księżniczka Fryderyka Luiza Pruska (Hohenzollern) stała się właścicielką zsekularyzowanych przez jej brata, króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III, posiadłości poklasztornych w Kamieńcu, Henrykowie i Lubiążu. Mimo uroku tych rejonów i rosnącej w XIX stuleciu popularności wiejskich siedzib, nigdy nie zdecydowała się jednak na dłużej opuścić Berlina. Na ziemi kamienieckiej przebywała wraz ze swoim mężem, przyszłym królem Zjednoczonych Niderlandów, Wilhelmem I, założycielem panującej do dzisiaj rodziny Oranje-Nassau, zaledwie przez kilka miesięcy. Dopiero jej córka, Marianne Wilhelmine Friederike Luise Charlotte Prinzessin von Niederlande, znana u nas krócej jako Marianna Orańska, odziedziczywszy w 1837 roku kamieniecki majątek przeniosła się na Śląsk. Jeszcze w tym samym roku, dzięki pozostawionej przez matkę fortunie, powiększyła swoje posiadłości – głównie o okoliczne klucze: stroński i śnieliński oraz majątek Strachocin. Dzięki temu stała się właścicielką dużej części Ziemi Kłodzkiej przy ówczesnej granicy prusko-austriackiej (w przybliżeniu to obszar dzisiejszego powiatu ząbkowickiego i wschodniej części kłodzkiego).

Dlaczego na swoją siedzibę Marianna wybrała Kamieniec? Podobno miała na to wpłynąć legenda o wielkiej miłości dawnej polskiej księżniczki i księcia ziębickiego związana właśnie z Grodową Górą (Grodowym Wzgórzem). Jednak na wyborze zaważyły przede wszystkim walory krajobrazowe. Rozpościera się stąd przepiękna panorama Gór Złotych i Bardzkich. W planach księżniczki jej nowy pałac miał być najznakomitszą rezydencją rodzinną w Prusach. Potrzebowała więc znakomitego architekta. Wybór padł na Karla Friedricha Schinkla, ówcześnie największego pruskiego architekta, urbanisty i projektanta stylu klasycystycznego. Niebagatelne znaczenie miało też to, że pracował on już wcześniej dla męża Marianny, Albrechta von Hohenzollerna, najmłodszego syna króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III, projektując i nadzorując budowę wspaniałego pałacu przy berlińskiej Lindenstrasse.

Jednak w 1838 roku Schinkel był już poważnie chory. Mimo regularnych kuracji, poprawa zdrowia nie następowała, przez co słynny architekt niechętnie opuszczał Berlin. Było prawie pewne, że nie będzie osobiście nadzorować budowy pałacu. Prawdopodobnie Kamieniec odwiedził tylko dwukrotnie. Nadzór nad budową Schinkel powierzył jednemu ze swoich najzdolniejszych uczniów – Ferdinandowi Martiusowi. Martius, urodzony w Lipsku 7 lipca 1811 roku, w chwili rozpoczęcia prac w Kamieńcu miał wprawdzie dopiero 27 lat, jednak za sobą już niemałe sukcesy. Od najmłodszych lat uwielbiał rysować, jako dziecko tworzył rysunki pełne detali architektonicznych. Do Schinkla trafił podczas studiów. Jego pierwszym zadaniem było opracowanie rysunków do wydawanego przez jego mistrza Sammlung architektonischer Etnwurfe (Zbiór szkiców architektonicznych). Kolejne, już samodzielne projekty, zdobywały uznanie i nagrody. Jeszcze przed obroną egzaminu zwyciężył w konkursie berlińskiego stowarzyszenie architektów na fasadę budynku mennicy.

Martius na miejscu budowy znalazł się 4 czerwca 1838 roku. Zajął mieszkanie na pierwszym piętrze w północno-wschodnim skrzydle dawnej "prałatówki" kamienieckiego klasztoru pocysterskiego (obecnie budynek Archiwum Państwowego we Wrocławiu, Oddział w Kamieńcu Ząbkowickim). Schinkel nie przyjechał na Dolny Śląsk razem z nim. Mistrz przekazał młodemu architektowi tylko krótką notatkę: Wszystko, co najistotniejsze, uzgodnić z Panem Dyrektorem Dominium Platnerem. Pomoc techniczną odbierać od Pana Inspektora Budowlanego Bruknera, obydwoje z Kamieńca. W sprawach górniczych z Panem Zobel sztygarem ze Złotego Stoku. Częste spotkania z zarządcą majątku wpłynęły także na osobiste życie Martiusa. Poznał jego córkę Idę, z którą wkrótce wziął ślub. Miał siedmioro dzieci, spośród których jednak tylko jeden syn doczekał wieku dorosłego.

Pałac w Kamieńcu został zaprojektowany tak, aby mógł uchodzić za średniowieczny zamek obronny. Zgodnie z życzeniem Marianny budowla nawiązywała do architektury romańskiej i północno-włoskiego gotyku. Za jeden ze wzorów założenia uchodzi zamek krzyżacki w Malborku. Jedynie duże okna, schody zewnętrzne i szerokie tarasy oranżerii przybliżają go do współczesnych dziewiętnastowiecznych budowli.

Prace nad budową pałacu postępowały bardzo szybko, chociaż nie brakowało problemów. Przez pewien czas uszkodzona masa kamienna na stoku stwarzała nawet niebezpieczeństwo osunięcia gruntu i zniszczenia całej budowli. Jednak po umocnieniu prace kontynuowano niezwykle staranie tworząc ogromną bryłę założenia z kamienia i cegły produkowanej w specjalnie postawionej dla potrzeb budowy cegielni. Elementy ceglane wykończono cegłą glazurowaną, która i dzisiaj sprawia wrażenie, jakby pałac po prostu błyszczał. Po dwóch latach budowa była już tak zaawansowana, że Martius opuścił wynajmowane mieszkanie i zajął pokoje w północnym skrzydle pałacu, dokładnie nad planowaną powozownią.

Marianna była bardzo zadowolona z młodego architekta. Królewna w 1840 roku nadała mu tytuł Generalnego Dyrektora, a następnie – w 1861 roku – Dyrektora Nadwornego Budowniczego. Wtedy też otrzymał nieograniczone pełnomocnictwa co do dalszej pracy. W dokumencie Marianna napisała, iż (…) wszystko, co Dyrektor Nadworny Budowniczy Martius na mocy niniejszego pełnomocnictwa czyni lub rozkaże, to tak jak bym sama czyniła, a więc zezwoliła (...). Jednak to zaufanie królewny do głównego architekta nie powodowało wcale, że nie ingerowała sama w projekty. Taką największą osobistą interwencję królewny widać na dziedzińcu. To na jej polecenie wybudowano tam półpiętro z okrągłymi oknami. Znajdował się tam "korytarz techniczny" dla służby oraz różnego rodzaju składziki gospodarcze. Wybudowane zostały, aby służba nie krzątała się po komnatach pałacowych i mogła obsługiwać gości i rodzinę pozostając prawie niewidoczną.

Dużo gorzej niż budowa miało się małżeństwo Marianny. Związek z Albrechtem, który już od początku zapowiadał się burzliwie, nie był udany. W życiu księcia pojawiło się kilka kochanek, również Marianna zakochała się - i to z wzajemnością - w jednym ze swoich zarządców, koniuszym, Holendrze Johannesie van Rossumie. Kochankowie nie poprzestali jednak na schadzkach po kryjomu. W 1845 wyjechali razem z nim do Voorburga w Holandii. Wywołało to oburzenie zarówno pruskiego, jak i holenderskiego dworu i to nie dlatego, że Marianna miała kochanka, co w tych czasach zdarzało się i było źródłem plotek nader często, tylko z uwagi na fakt, że był on tak niskiego stanu. Sam Albrecht miał wtedy również romans, z córką pruskiego ministra wojny. Apogeum sprawy osiągnęły jednak, gdy okazało się, że Marianna spodziewa się z Rossumem dziecka. Doszło wtedy do głośnego rozwodu, a Fryderyk Wilhelm IV, będący szwagrem królewny, zakazał jej pobytu na terytorium pruskim dłużej niż przed 24 godziny. Dodatkowo przy każdym wjeździe i wyjeździe musiała zgłaszać się na najbliższym posterunku policji. Te zawirowania w życiu Marianny sprawiły, że w 1848 prace w Kamieńcu przerwano na prawie 5 lat.

Marianna nie zapomniała jednak o swojej wymarzonej rezydencji. W końcu znalazła sposób, by dalej doglądać budowy wbrew zakazowi przebywania dłużej niż dobę na pruskim terytorium. Kłodzkie posiadłości znajdowały tuż przy granicy prusko-austriackiej. Marianna zakupiła pałacyk w austriackiej (obecnie czeskiej) Bilej Wodzie, skąd do Kamieńca było niecałe 12 km. Dzięki temu mogła odwiedzać Kamieniec nie łamiąc zakazu. Podobno wtedy wymyślono dodatkową represję dla Marianny. Nie było jej wolno wchodzić do żadnego pruskiego pałacu główną bramą. Aby dostać się do swojej rezydencji, musiała wchodzić przez specjalnie wykute w zachodniej wieży wejście po dostawionym drewnianym rusztowaniu. Schodki te zresztą ustawiono i dziś, i właśnie przez nie w czasie trwającego remontu wchodzą do wnętrza budowli turyści.

W 1853 roku pałac liczył już ponad 100 pomieszczeń mieszkalnych i technicznych o łącznej kubaturze 52000 m3. Funkcję reprezentacyjną otrzymało skrzydło południowo-zachodnie z rozciągającą się na dwa piętra nakrytą sklepieniami palmowymi i wyposażoną w wysokie ostrołukowe okna Salą Wielką, która miała nawiązywać do Wielkiego Refektarza w malborskim zamku. Jak można dojrzeć na dawnym zdjęcia przepych podkreślały ogromne stoły - rzymski i marmurowy, a za oświetlenie służyły stylizowane na pająki szesnastowieczne żyrandole. Posadzkę sali wykonano z intarsji marmurowych, podobnie zresztą jak i w innych reprezentacyjnych pomieszczeniach pałacu. Korytarze, przejścia i pomieszczenia gospodarcze zostały wyłożone kafelkami, natomiast jadalnia i pokoje gościnne - parkietami ze szlachetnych gatunków drewna. W 1858 roku Martius udał się wraz z synem Marianny - dwudziestoletnim księciem Albrechtem, późniejszym regentem Brunszwiki - do Anglii, aby zapoznać się z najnowszymi trendami w wystroju pałacowych wnętrz.

Ciąg dalszy artykułu w nr 1/2013 kwartalnika „Przystanek Dolny Śląsk” (do ściągnięcia powyżej)

Kontakt

redakcja@przystanekd.pl

Współpraca

tel. +48 739 047 839

Reklama

wydawca@przystanekd.pl